13 sierpnia 2009

!Zmiana adresu bloga!

posted by Autor: Anuszka | | Leave a Response

My new bl0g is here



6 sierpnia 2009

Gorzka czekolada

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 16 Responses

Gorzka czekolada jest dla koneserów,którzy potrafią docenić jej wyszukany,niepowtarzalny smak.Nawet bez dodatków pobudza zmysły,uwodzi i wywołuje uczucie szczęścia.Ale jest zbyt szlachetna,by być pospolitą ,codzienną przyjemnością.Zostawiam ją na deser.




jedwabna zakładana sukienka-:)
buty-Venezia
torba-David Jones(polecam tę firmę-doskonała jakość torebek;tę noszę od 4 lat i nadal wygląda jak nowa)
pleciony pasek-:)
naszyjnik-BB



3 sierpnia 2009

Niezapominajka

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 22 Responses

Post krótki i treściwy:czasem trzeba w życiu dokonywać ważnych i mniej ważnych wyborów.Dziś decyzja z tych mniej znaczących.Problem w skrócie rysuje się tak:zdjęcia plenerowe o względnie dobrej jakości mogę opublikować średnio raz w miesiącu,albo i rzadziej.Powodów jest wiele i są one raczej mało wzniosłe(a to aparat nie mieści się do torebki, albo robi się dziwnie ciężki,a to pogoda nie ta,albo fotografa brak , a jeśli jest,to nie ma ochoty...itp.,itd.-wiadomo).Zamiast więc skazywać się na zapomnienie i pozwolić blogowi umrzeć naturalną śmiercią,wybieram drugi wariant-zdjęcia pstrykniętę przez Pana Samowyzwalacza w warunkach domowych.
I oto jestem.Fryzura jak zawsze z kategorii "żadna",bo są wakacje i zwyczajnie mi się nie chce robić innej,naszyjnik z kategorii tych,co je mają wszyscy(nawet Tori Amos).A uśmiechu brak,bo po co się przymilać do obiektywu,za którym nikogo nie ma?To byłoby jakoś nie na miejscu,prawda?Chyba,że Pan S.zostanie moim przyjacielem,wtedy zobaczymy...




sukienka w łączkę-:)

lniane buty -:)

naszyjnik-BB



29 lipca 2009

Łebskie wakacje

posted by Autor: Anuszka | | 11 Responses

Nie mówię,że wakacje się nie udały,o nie.Nie o to chodzi.Nie chodzi nawet o pogodę,która,nie licząc dwóch dni,była taka jak widać na załączonym obrazku.I nie o złośliwego laptopa,który zepsuł się zaraz na dzień dobry.Otóż,miłe Panie/Panowie: chodzi o to,że nad polskim morzem nie jest tak, jak kiedyś.Nie ma już tej magii.Może to ja dorosłam , bo nie szukam już bursztynów na plaży i wiem,dlaczego szumi przyłożona do ucha muszelka.A może to kwestia czegoś innego.
Z drugiej jednak strony,jeśliby spojrzeć wokół,nie widząc całego niepotrzebnego blichtru,kiczowatych pamiątek,sztucznych palm,wesssołego miasssteczka,automatów do gier prawie jak z Las Vegas,kebabów,lodów kręconych,kolorowych parawanów,cellulitów,piwnych brzuchów i różnie pojętego szpanu,można dostrzec jeszcze pewien urok .
Wystarczy docenić piękno zwykłych chwil,poczuć pod stopami piasek,który zostanie,gdy nas już nie będzie,pozazdrościć mewom prawdziwej wolności ,a nad jeziorem nakarmić dzikie łabędzie.Albo na odległej ,niemal zupełnie pustej plaży pomyśleć o przyszłości,powygłupiać się jak dzieciak lub na ruchomych wydmach ze zdumieniem stwierdzić,że te małe,to są jednak my.
Ale,mimo wszystko ,trochę żal,że nie można już kupić zapamiętanej z dzieciństwa pamiątki-długopisu z pływającym wewnątrz statkiem.

Spieszmy się kochać Polskę,tak szybko się zmienia...


kurtka-The North Face
legginsy-Calzedonia
gumiaki-:)
sweter-od eM
*naprawdę lało aż tak

PS. Obiecane zdjęcie,z dedykacją dla Łucji



17 lipca 2009

Totem

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 17 Responses

Moda na Szafiarskie Klany do Polski przywędrowała z Zachodu.Szybko rozprzestrzeniły się one na całym terytorium kraju ,tworząc skupiska głównie w większych miastach,choć nie tylko. Na ogół plemiona łowiecko-zbierackie, przemieszczając się nieustannie z miejsca na miejsce, eksploatują terytorium w zależności od właściwości jego płodów i urodzaju.
Plemiona Szafiarstwa Krakowskiego potrafiły dobrze wykorzystać hojność środowiska przez siebie zamieszkanego. Tutaj obfitość płodów środowiska naturalnego przyczyniła się do znacznego wzrostu populacji.
Podstawą zapewnienia sobie stałego dostatku była umiejętność przetwarzania i magazynowania odzieży, co umożliwiało zarówno zachowywanie jej na okres gorszych czasów, jak i dystrybucję i transport na mniej urodzajne tereny. Dogodne stanowiska łowieckie, miejsca połowów i zbiorów, na przykład torebek czy butów nie były własnością jednostek najwybitniejszych, a ściślej - najznamienitszych w rodzie i nigdy nie odmawiano korzystania z nich innym członkom rodu.
W konsekwencji powstała tu struktura społeczna o dużej złożoności, która opierała się na pomysłowości i bogactwie .Taką strukturę zapewnia plemię zorganizowane wokół postaci wodza,szafiarsko i blogowo najbardziej doświadczonego w rodzie.
Poszczególne rody mają swoje charakterystyczne znaki i emblematy, których mogą używać wyłącznie członkowie danego rodu.Niekiedy ozdabia się nimi twarz,bądź zdobi nimi strój. Życie obrzędowe wśród plemion tego obszaru jest niezwykle bogate. Szafiarki spotykają się kilka razy do roku na pow-wow oraz na innych zlotach,gdzie praktykuje się między innymi plotkowanie i wymianę odzieży. Tajną/poufną łączność między plemionami zapewnia forum tematyczne.Podtrzymywanie jedności klanowej ułatwia istnienie wspólnego czasopisma,którego tematyka jest bliska wszystkim szafiarkom.
Przynależność klanową wskazuje również istnienie charakterystycznego totemu:

lniana tunika,wełniany sweter-:)

platformy-Ryłko

PS. Dziś wyjeżdżam do Łeby.Życzcie mi ładnej pogody,bo z tym może być kiepsko...Ale posty będą,bo Pan Laptop też jedzie

PS2 Wybaczcie zamieszanie z postem,ale chciałam sprawdzić zmyślną funkcję publikowania o wyznaczonej godzinie



13 lipca 2009

Makowa panienka

posted by Autor: Anuszka | Tagged with , | 28 Responses

Jak na brunetkę,mam zadziwiająco mało czerwonych ubrań,bo czerwieni nie lubię wcale.Czas zmienić zdanie.Podobnie połączenie czerni z czerwienią zawsze wydawało mi się bardzo oczywiste i bez polotu.Teraz myślę,że do czerwieni trzeba dorosnąć.Czerwień ma w sobie moc-wyzwala kobiecość.Czerń studzi emocje,by nie wybuchły ze zbyt wielką siłą.



sukienka-Asti Ferre,ozdobiona koronką przeze mnie
platformy-Ryłko
woreczek-torebkowo



2 lipca 2009

Szczur lądowy

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 17 Responses

Każdego lata zalewa nas fala motywów marynarskich.Ja również dałam się jej ponieść,bo lubię wyraziste barwy.Za to morze lubię nieszczególnie,bo jestem mistrzynią świata w topieniu się.Zwykłym szczurem lądowym.Bardzo wygodnickim,bo poruszającym się w ekstrawaganckich ,płaskich puentach z wielkimi kokardami.A patriotyzm lokalny manifestuję założeniem korali od krakowskiego stroju ludowego.Czerwonymi ustami i pierścionkiem-różą zaznaczam przynależność do rodzaju żeńskiego.

PS.Zanim ktokolwiek oskarży mnie o wulgarny makijaż,zapewniam,że kolory zdjęcia są przekłamane(tak,"kocham" samowyzwalacz) i w rzeczywistosci są o wiele jaśniejsze .


puenty-outlet

top,spodenki,pasek-:)
pierścień-gratis
korale-od mojego dziecinnego krakowskiego stroju



18 czerwca 2009

Ups!Znów to zrobiłam!

posted by Autor: Anuszka | Tagged with , | 11 Responses

Dziś w ramach "odstresu" przed środowym egzaminem zrobiłam sobie biżuterię.Tym razem naszyjnik,surowy,ultranowoczesny i oszczędny w formie.Tak,wiem,nie powinnam zostawać w domu sama z kombinerkami.Zawsze coś nawinie mi się pod rękę i...tak jakoś samo wychodzi.Nie moja wina i już.
PS.Proszę nie kojarzyć tytułu posta z pewną okropną piosenką



naszyjnik-DIY

*all rights reserved



15 czerwca 2009

Kolory ziemi

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 27 Responses

Mieszam wzory i kolory,jak pogoda miesza pory roku.Ot,taki mój strój czerwcowo-jesienny.Nasycona zielenią mchu sukienka,guziki jak małe,lśniące kasztany na spalonej słońcem łące kamizelki ...Tylko zamiast korali z jarzębiny nieśmiertelna,niewiędnąca róża z czystej miedzi.Bo jednak jest czerwiec





sukienka-SH
buty-Venezia
kamizelka-z szafy mamy
torba-iPonti
miedziana róża,bransoletki-pamiątki



12 czerwca 2009

H&M to ja mam w...

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 18 Responses

Więcej tekstu nie będzie.Bo i po co?


Naszyjnik,Bijou Brigitte

*ma regulowaną długość( plus 10cm)



Dziś miałam okazję zdobyć nagrodę (uroczy komplet kubeczków)w konkursie organizowanym przez Łucję i sklep internetowy Fabryka Motyli .A wszystko to dzięki krótkiej historii stołu...



...i jego metamorfozy (*reszta zdjęć-zalinkowana w tekście)




Stolik-DIY

Stół mieszkał u mnie w piwnicy przez lata.Ponoć dziadek zaraz po wojnie przytaszczył go od jakiegoś stolarza i mebel przez pewien czas pełnił rolę stołu kuchennego.Potem ,podczas przeprowadzki,został wyniesiony do piwnicy i stał tam,zawalony rupieciami,czekając na swój czas.Tak biedulek przestał lat 50.Potem przyszedł okres remontu mieszkania i cyklinowania parkietów-piwnicę trzeba było opróżnić z wszelkich gratów,by zwolnić miejsce na meble z mieszkania.Oczywiście stwierdzono jednogłośnie,że stół zostanie wyrzucony na śmietnik.Na szczęście u mnie zaczynał się właśnie okres fascynacji renowacją wszystkiego,co dopadnę,a że nie bardzo miałam na czym ćwiczyć,stół był jak znalazł.Jedno było pewne-że bardziej go nie zniszczę .Mało tego-stół od razu trafił w jedyne miejsce,któremu nie zagrażało cyklinowanie-czyli do kuchni.Oczywiście ,że sama go przytaszczyłam(z piwnicy na parter było blisko)-postawiłam mamę przed faktem dokonanym,bo na pewno nie zgodziłaby się na taki manewr.Mama skwitowała obecność stołu wdzięcznym,aczkolwiek mało radosnym"o rany boskie",po czym zagroziła ,że nie da na niego ani grosza.Łaski bez,pomyślałam,i wzięłam się za dokładne oględziny i doznałam mało przyjemnego uczucia,że porywam się z motyką na słońce.Na szczęście ambicja wzięła górę i opracowałam plan.Na początek postanowiłam skrócić stołowi nogi,by pozbyć się mało atrakcyjnej dechy .Pobiegłam do Praktikera po piłę i zaczęłam działać.O ile przy pierwszej nodze mojego czoła jeszcze nie pokrył pot,to przy ostatniej siły mnie zupełnie opuściły.Położyłam się z pewnością,że nie dam rady,po czym rano...pobiegłam do sklepu konserwatorskiego po szpachlę,by zrobić porządek z tą szparą.A potem,ku mojemu zdziwieniu,mój ukochany pożyczył mi opalarkę,z wypisaną na twarzy satysfakcją('rób co chcesz,baba nie da sobie z tym rady").Opaliłam zatem,w cholernie szkodliwych oparach(nie polecam) paskudną farbę olejną.Problem zaczął się przy szufladzie,która...zaczęłą się topić(była z jakiegoś tam tworzywa).Musiałam oderwać front,który postanowiłam osłonic nową deską.I...zaczęło się szlifowanie.Nawet nie wspomnę ile trwało,oczywiście ręcznie,bo nie mam do tej pory żadnej szlifierki.Przy blacie stwierdziłam,ze nie dam rady,bo to,co wydawało się proste,przerosło mnie.Stół miał głęboko wżarte plamy,które nie chciały zejść.Ale Ania,jak chce,to potrafi.Panowie cykliniarze,na swoje nieszczęście a szczęście moje,pochwalili się nową a wspaniałą szlifierką za 5 tysiaków i zostawili ją na parę dni u nas w domu.Tak,wiem,że nie powinnam.Ale zrobiłam to w akcie desperacji.Wytaszczyłam ją na stół,gwizdnęłam z worka nową tarczę ścierną i zaczęłam jazdę po stole,upocona,umęczona i zachwycona,jak pięknie czyści się mój blacik.Wyszło wspaniale.Dobiłam brakującą deskę na szufladę,a z drugiej strony zrobiłam imitację dwóch nowych.Całość zabejcowałam szkodliwą wielce nitrobejcą i pokryłam lakierem półmatowym,szlifując kolejne warstwy do gładkości.Zaszpachlowanej szpary nie było już widać.W sklepie konserwatorskim zakupiłam okucia ,narożniki i taśmę z mosiężnych koralików. Efekt przerósł oczekiwania,mój chłopak stwierdził,że gdyby go nie widział wcześniej,to by nie uwierzył,że to ten,a mama... Mama natychmiast po skończeniu remontu wstawiła stół do salonu,gdzie stoi do dziś.
Co osiągnęłam zrobieniem tego stołu?Udowodniłam sobie i nie tylko,że ja ,studentka prawa, potrafię też coś zupełnie innego.Że pójście na łatwiznę i kupienie gotowego stołu w jakimś meblowym sklepie to niekoniecznie najlepsze wyjście.Czasem warto zrobić coś samemu,wzbogacając mebel o niewymierną wartość sentymentalną.Bo rzeczy tworzone z pasją,choć niedoskonałe, są najpiękniejsze...poza tym,tylko prawdziwe drewno potrafi naprawdę pięknie odbijać światło.



10 czerwca 2009

Helmut Lang po mojemu

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 13 Responses

Buty pierwotnie były beżowe i pozbawione ozdób. Zakupiłam je trzy lata temu w tym sklepie ,co zwykle,rzec można- w mojej "sieciówce".Były nowe-pierwsze co zobaczyłam,to uroczy przód z wycięciem,a gdy wydobyłam but ze sterty innych i moim oczom ukazała się ich marka,pozostało mi tylko biec do kasy i zapłacić "niewyobrażalną" kwotę 13zeta.Noszenie tych butów okazało się pieszczotą dla stóp,toteż esploatowałam je aż nadmiernie, a żywota dokończyły w tamtym roku w ulewnym deszczu podczas Szalom na Szerokiej.Miały brzydkie,ciemne plamy i zacieki.Nie nadawały się do noszenia.Długo myślałam jak je odratować.Pech( ? )chciał,że odnawiając kolejną staroć,dość mocno skaleczyłam się w rękę i w aptece do odkażania dostałam cudownie żółty rivanol w żelu.Pech( ? ) chciał,że kropla spadła na moje jasne,skórzane domowe pantofle i nie chciała się zmyć...Reszty możecie się domyślić.Przefarbowałam tymże Rivanolem moje Helmuty.Nałożyłam kilkanaście cienkich warstw,każdą ścierając po wyschnięciu.Całość zabezpieczyłam tłuszczem Cocine."Ozdóbczenie" oderwałam z innych starych butów,korzystając z faktu,że moda nadal jeszcze wielbi kicz.I kropka.Się nosi.


Buty Helmt Lang -SH plus DIY



Dziś występuję jako Freddie Mercury-moja pierwsza i jedyna muzyczna miłosć.
Akcja,wymyślona przez Anoosię,miała na celu ukazanie naszych upodobań muzycznych,poprzez np. wystylizowanie się na ulubiona gwiazdę.W moim przypadku wybór był prosty-odkąd pamiętam,czyli od dziecka kochałam tylko i wyłącznie ten zespół.Gdyby Freddie żył i Queen istniałby do dziś,jeździłabym za nimi w trasę i upajała się do nieprzytomności ich muzyką.Bo geniuszu tego zespołu i nieprawdopodobnej charyzmy Freddiego nie sposób kwestionować.Gdyby zaś w zasięgu mojego wzroku(a najlepiej-nie tylko)pojawił się heteroseksualny sobowtór Freddiego,pozycja eM byłaby poważnie zagrożona.
Ja,dziecko czasów playbacku kompletnie nie odnajduję się w dzisiejszej muzyce.Popu nie słucham,bo kaleczy moje uszy,a wszechobecne jęczące blond cizie w stringach bardziej juz przerażają niż śmieszą.Bo jakie będzie następne pokolenie,jeśli zadowala się prostactwem i plastikowym chłamem?Muzyka Queen dotyka mojej duszy.Dziś mało kto(nikt?)tak potrafi.Zatem słucham ich namiętnie,a zwłaszcza tego utworu,który w momencie,gdy usłyszałam go po raz pierwszy ,rozłożył mnie na łopatki(szczególnie po 3minucie).

Dodatkowe inspirujące fotki są zalinkowane w poniższym tutorialu.


stylizacja,charakteryzacja-DIY


zdjęcia-Pan Samowyzwalacz


w roli Mikrofonu-gościnnie wystąpiła Latarka Made in China


Tutaj dowód,że nie ja pierwsza tak się przebierałam.


A oto mały tutorial,jak zrobić Freddiego w minut pięć:Należy mieć pod ręką:siebie,a jeśli akurat z siebie wychodzimy, to inną posłuszną osobę,która dobrowolnie zrobi z siebie małpę.Osoba powinna być brunetką,chyba,że zdecyduje się na radykalny krok w postaci farbowania włosów.Włosy przylizujemy do tyłu za pomoca żelu z gatunku "strong",a brakujące baki domalowujemy szczoteczką z tuszu do rzęs,która traktujemy również brwi.Następnie tniemy na drobne kawałek przygotowanego zawczasu futra(jeśli ktoś nie posiada,musi poświęci swój ukochany pędzel do pudru-tak,miałam takie chore myśli).Klatkę piersiową,pachy i miejsce nad górną wargą smarujemy wspomnianym żelem i doklejamy pocięte futro,coby uzyskać wygląd odpowiednio samczy.Piersi opanowujemy bandażem elastycznym w kolorze nude.Gdy owłosienie przyschnie,odziewamy się w:męską prążkowaną bokserkę,białe spodnie,do których w newralgicznym punkcie wkładamy tzw."skarpetkę Beckhama",białe skórzane trampki oraz ćwiekowy pasek i bransoletkę.Gdy wszystko gotowe...dajemy się ponieść emocjom!

Uwaga!Pod żadnym pozorem nie otwieramy drzwi sąsiadom i listonoszowi,gdyż przeżycie może okazać się dla nich zbyt silne i wywołać skrajne emocje.



1 czerwca 2009

Nie było tak różowo

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 21 Responses

W kilku zdaniach:miała być sesja w plenerze,dzienne światło,słońce...ale w życiu początkującej szafiarki wcale nie musi być tak różowo,jak ona sobie wymarzy...Więc zamiast rzucającej na kolana sesji zdjęciowej mamy pstryknięte "na odczepnego" w warunkach domowych fotki,nie dość,że niewyraźne,to na dodatek nie ukazujące wyjątkowości i urody stroju mego.Zresztą,jakiej tam wyjątkowości -zwykła,czarna jak deszczowe myśli sukienka...Na poprawę humoru -wylazłe już z mody,kolorowe rajstopy.Na mnie zadziałały,na deszcz-nie.To bez łaski.Zawsze mogę jeszcze zrobić wrażenie moją fryzurą w stylu "żadna".No to robię.

PS. Gdyby ktos chciał zobaczyć sukienkę i buty w całej okazałości,podlinkowałam zdjęcia
PS 2 A jeśli lubicie Amy Winehouse,to radzę sprawdzić jej "włoską wersję"


Fotki: eM (będzie na niego)

buty vintage-SH

sukienka,jedwabny szal-SH

rajstopy-Calzedonia

kwiaty-giełda kwiatowa



29 maja 2009

Otagowana

posted by Autor: Anuszka | | 8 Responses



1 Twoja aktualna obsesja:Sprawdzanie,czy jeden z moich trzech domowych kotów nie nawiał przez balkon,by stać się podwórkowym brudasem
2 Twoja najdziwniejsza obsesja?Absurdalne przekonanie ,że w każdym mijanym ciucholandzie czeka na mnie to jedno,jedyne COŚ
3 Co masz na sobie?Swetrzydło-straszydło i skarpety wydziergane przez sąsiadkę(rozczarowani?)
4 Co dziś na obiad?Omlet z pieczarkami i brokułami
5 Czemu dzisiejszy dzień jest specjalny?A czemu niby miałby nie być?
6 Czego chciałabyś się nauczyć?Systematyczności
7 Ostatnia rzecz jaką kupiłaś?Buty w SH i droższe od nich czereśnie
8 Czego słuchasz teraz?Radiowej Trójki
9Jaki film widziałaś ostatnio" Dom z piasku i mgły"
10Twój najważniejszy cel do osiągnięcia w tej chwili? Skończyć studia
11 Co myślisz o osobie, która cię otagowała?Podobnie jak ja,ciucholandowy pasjonat-łowca i wielbicielka kolczyków
12 Ktoś ci kupi chatę, umeblowaną itp itd, gdzie możesz mieszkać bez zamartwiania się o rachunki. Gdzie by to było?Na krakowskim Kazimierzu,o ile ktoś znajdzie mi tam wolną działkę
13 Co chciałabyś mieć teraz w swoich rękach?W przenośni? Swoje życie,by móc w pełni o nim decydować
14 Czego chciałabyś się pozbyć?Kompleksów
15 Gdybyś mogła się wybrać gdziekolwiek na nadchodzącą godzinę, gdzie by to było?Gdziekolwiek,byle z moim eM
16 Jakiego języka chciałabyś się nauczyć?Francuskiego,bo nie wymawiam "r"
17 Czego szukasz w przyjaciołach?Żeby po prostu "byli".To wystarczy
18 Kogo chciałabyś poznać osobiście?Wernera Herzoga,a z nieżyjących: mojego dziadka,który zmarł przed moim urodzeniem(a przekazał mi w genach artystyczna duszę) i moją ulubiona gwiazdę muzyczną(dowiecie sie 6 czerwca)
19 Ulubiony rodzaj muzyki?Rock,alternatywa
20 Ukochana część twojej garderoby?Sukienka,buty
21 Praca marzeń?Architekt wnętrz
22 Ulubiona modelka?Twiggy
23Na co najchętniej wydałabyś 100 dolarów?Na prezenty dla bliskich
24Gdybyś mogła wybrać dożywotnią dostawę czegoś do domu, co by to było?Książki,penne z suszonymi pomidorami,włoskie buty,antyki-zginęłabym w tej graciarni
25 Girl crush Keira Knightley,Penelope Cruz
26 Czy jest ktoś, kogo styl uwielbiasz?Dita von Teese
27 Opisz swój styl Żaden?... Każdy!


Zostałam otagowana przez Senioritę -Corazon,a taguję :Aivie, Karolinę , Miuskę , Natalenkę ,Thonię



24 maja 2009

Czekam na truskawki ze śmietaną

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 34 Responses

Dziś nie będę się rozpisywać.Na razie czekam.Czekam na czerwiec.Na powroty nocą ze spacerów jak zwykle za krótkich i rozmowy nie tylko o marzeniach.Na wspominanie czasu,gdy nasza pierwsza,nieśmiała niepewność stała się dojrzałą,spokojną pewnością.Na bieganie po trawie, jeszcze mokrej od porannej rosy,na spontaniczne wypady w nieznane,gdy pijani słońcem będziemy zdejmować ze swoich włosów lśniące czerwienią biedronki.Czekam.Na szczęście jeszcze większe


Dziękuję dziewczynom z Forum Szafiarek za instrukcję wklejania dużych zdjęć


bluzki,pasek,torba-SH
spodnie-Zara

buty -Donna Piu



22 maja 2009

Pierwszy oficjalny wpis wnętrzarski

posted by Autor: Anuszka | Tagged with , | 5 Responses

Zapomniałam.Naprawdę zapomniałam na początku powiedzieć, że ten blog nie będzie tylko blogiem szafiarskim.Pragnę podzielić się z wami moją drugą pasją-urządzaniem wnętrz. Od czasu do czasu pojawi się zatem wpis traktujący nie o ubiorze moim,lecz o przystrajaniu miejsca,w którym mieszkam.Bo lubię otaczać się pięknem i uważam ,że źle urządzony dom jest jak źle ubrana kobieta.Zatem "ubierać" będę nie tylko siebie,ale i moje otoczenie.
Dziś słowo o tym ,co powiesić na ścianie.Zawsze bardzo lubiłam portrety rysowane ołówkiem.I zawsze chciałam taki mieć.Ale łatwiej powiedzieć,niż kupić.Dla chcącego i zdeterminowanego nie ma jednak nic trudnego-portret stworzyłam sama,rysując ołówkiem na bardzo starej kartce papieru do rysowania(chodziło mi o odpowiednie "postarzenie"portretu).A kogo rysowałam? Oczywiście moją mamę,ze zdjęcia na którym ma warkoczyki i uroczy,marynarski mundurek.Dało się ?Dało.Nieważne,że nie jest profesjonalny-jest mój.I włożyłam w niego serce.Portret był zresztą prezentem na Dzień Matki(mała podpowiedź dla tych,którzy nie mają pomysłu na prezent).
Warto wspomnieć jeszcze o ramie.Portret został narysowany ładnych kilka lat temu,ale dopiero ostatnio doczekał się oprawy.Długo szukałam ramy,która spełniłaby moje oczekiwania.Mając już odpowiednie doświadczenie,zdecydowanie nie polecam szukania ram na targach staroci.Po pierwsze,najczęściej są one bardzo zniszczone,np. mają ubytki w gipsowych ornamentach,ciężko dopasować je do obrazu,a ponadto mogą nam sprawić niemiłą niespodziankę-w drewnianych mogą żerować korniki,które łatwo przeniosą się na domowe meble.Poza tym,niewprawne oko nie odróżni antyku od ramy wcale nie starej,a mocno zniszczonej.Ramę proponuję kupić u szklarza.Tak ,u szklarza,a nie w punktach oprawiania obrazów.Wybieram małe,stare zakłady szklarskie-często dysponują one niepowtarzalnymi,unikalnymi modelami ram,które ciężko byłoby już dostać.
Na koniec jeszcze rada dotycząca szyb.Do oprawiania szkiców polecam matowe szkło.Wychwytuje odblaski od szyb okiennych,co daje nam większe pole do popisu jeśli chodzi o miejsce umieszczenia obrazu.Nie używam go jednak do oprawiania akwarel-gasi ich subtelność



portret-DIY
PS.Przepraszam za rozmazane zdjęcie-aparat ostatnio robi mi psikusy



20 maja 2009

Szafiarska akcja"Pokaż wszystkim,co masz w torbie"

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 13 Responses

Na początek kilka słów o torbie włoskiej firmy iPonti.Dostałam ją od cioci,która najpierw zapłaciła za nią 400 euro(!!!),a potem stwierdziła,że to jednak nie jej styl.Torbę noszę od roku,jest pojemna(mieści A4),wygodna, nie posiada na szczęście żadnych kiczowatych ozdób,w których tak lubują się producenci torebek. Ubóstwiam ją właśnie za prostą ,szlachetną formę i piękny kolor skóry.


A teraz się zacznie...


1 lniana torba -niewidka(do noszenia ustaw,kserówek lub zdobyczy z ciucholandu)
2 centymetr-bo w ciucholandzie nie myślę wyłącznie o sobie
3 portfel-wiecznie zbyt ciężki lub zbyt pusty(zdjęć rodziny i narzeczonego nie noszę,bo,dzięki Bogu,jeszcze ich pamiętam)
4 okulary Miu Miu(cholernie drogie,ale sprzedawczyni łaskawie postarzyła mnie o 30%zniżki); do opakowania wciskam też pudełko z płynem na szkła kontaktowe( na wszelki wypadek,bo ze szkłami już wszelkie wypadki mi się zdarzały)
5 parasol-zapominam go zawsze,kiedy pada
6 komórka-która,jak wiadomo,connecting people
7 słuchawki do telefonu(żebym w tramwaju nie musiała wysłuchiwać filozoficznych wynurzeń pijanych meneli lub opowieści o gastrycznych problemach moherów
8 klucze(na szczęście jestem "domna",a nie "bez")
9 gumka do włosów z wsuwkami i żabkami(gdyby czasem przyszedł halny i uczesał mnie po swojemu)

10 klips do spinania kserówek(bo już nie ogarniam)
11 nożyk do tapet-absolutnie niezbędny(przydaje się do wszystkiego)
12 jedwab do włosów-pomaga mi je okiełznać,dając na kilka minut wrażenie fryzury
13 Sznurek Do Wiązania Końca Z Końcem-chroni od wszelkiego złego
14 pudełeczko z goździkami-zamiast paskudnych tik-taków i gum do żucia(po obrzydliwej kawie z uczelnianego automatu-niezbędne)
15 dezodorant(bo lubię pachnieć)
16
ukochane perfumy Amor Amor(o tak,zdecydowanie lubię pachnieć)
17 ołówek,długopisy,cienkopisy(zawsze rozrzucone,zawsze plamią mi torebkę)
18 stopki (ach,jak ja kocham mierzyć buty!)
19 plastry( potrzebne w walce z podstępnymi butami,które przez rok udawały najwygodniejsze na świecie)

20 tabletki -na ból wszelki ( nie działają tylko na Weltschmerz ) i drugie, na alergię 21chusteczki(na wypadek,gdyby tabletka na alergię jednak nie zadziałała)
22 igła z nitką (gdyby coś mi się rozpruło) i agrafką(bo tak właściwie to nigdy nie chce mi się szyć)
23 zapasowe fleki do szpilek(krakowskie kocie łby wykończą buty szybciej,niż myślisz)
24
krem"ogólny"-używam do rąk(bo opakowanie małe i lekkie)
25 balsam Tisane(na ust pąkowie)
26 tusz do rzęs,korektor i błyszczyk (chcąc być piękną,trzeba nosić)
27 pudełko po kontaktach z :kroplą kremu do twarzy Emolium i kroplą podkładu(trzeba nosić,ale po co całe opakowania?)
28 róż-NIEZBĘDNIK ABSOLUTNY(żebym była"biała jak śnieg,czerwona jak krew,o włosach czarnych jak heban"-czyli w "Śnieżkowym" klimacie)


Uwaga!
Na zdjęciu nie umieściłam wyjątkowo niefotogenicznych: zużytych biletów(bo się wożę limuzyną wieloosobową,a co!), chustek do nosa(chlip!), woreczków z resztkami po preclach(wiadomo-nie samym chlebem żyje student), zmiętych paragonów(widomych,namacalnych dowodów mojego upadku), kłaczków kociej sierści,której obecność w trudno dostępnych miejscach tak jakoś coraz mniej mnie dziwi... oraz książek i notatek

a teraz coś specjalnie dla Fretki-piórnik z krową(który na długopisy mi się nigdy nie przydał-w domu trzymam w nim ...gwoździe)i infantylny różowy słoń(taki,co kokardkę ma na ogonie)-zawieszka



14 maja 2009

O niebo lepsze

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 20 Responses

Te buty kupiłam jakieś dwa lata temu w ciucholandzie.Polubiłam od razu,bo są przewygodne.Zastrzeżenia budził tylko kolor.Przy odrobinie dobrej woli można go było nazwać gołąbkowym,ale właściwie był to kolor siny,krótko mówiąc-trupi...Jako,że moja fascynacja kobaltem ostatnio graniczy z obsesją,metodą"zrób to sama" nadałam butom inny,przyjemniejszy dla mojego oka kolor .Nad marmurkowym wzorem ostro się namęczyłam,ale było warto,bo buty w połączeniu z za dużymi,dziurawymi dżinsami stały się moim kawałkiem nieba na ziemi.

PS.Butami od Helmuta Langa pochwalę się innym razem
PS.2 W ramach przygotowań do sesji letniej,ograniczam łażenie po ciucholandach i oglądanie innych blogów(wiadomo,że się wyłamię jak zasiądę do kompa w celu wklejenia posta).Uff,jaka ta abstynencja jest trudna...
PS.3 Jeśli ktokolwiek zorientuje się,że oglądam/komentuję inne blogi(a żadnego posta nie wrzuciłam,więc usprawiedliwienia brak)to proszę mi wirtualnie przyłożyć!

A tak wyglądały przed...


buty-SH plus DIY

spodnie-Lee plus DIY

sweter Missoni-SH



4 maja 2009

Nuuuda...

posted by Autor: Anuszka | Tagged with , | 14 Responses

Mam anginę.Przyszła do mnie tak po prostu,bez uprzedzenia i bezczelnie rozgościła się w moim wątłym ciele.Czyżby przez ten dekolt z poprzedniego posta?Nie może być!Zatem mam mnóstwo czasu na oglądanie szafiarskich blogów.I na niemyślenie o sesji,która też w końcu przyjdzie...W wyniku tego bransoletkę sobie zrobiłam.Żeby nie było,że nie potrafię.O!


bransoletka-DIY



3 maja 2009

Olaboga,toga?!

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 9 Responses

Ta sukienka kojarzy się wszystkim jednoznacznie,mianowicie z takim oto odzieniem.Może to dla mnie dobra wróżba,może nie -wnikać nie będę. Grunt,że nosi się świetnie i jest nieziemsko wygodna.Ma nawet kieszenie schowane w szwach.Kupiona jeszcze w zimie,jako ciucholandowy prezent od Anuszki/dla Anuszki z okazji braku okazji.Materiał jest nietypowy-coś jak ...tkanina na parasole(wodoszczelności nie sprawdzałam).Podoba mi się i kropka,i nawet mama tym razem nie rzuciła stałego komentarza o szmatach zwłóczonych do domu.Coś w tym jest.Pasek ma za zadanie trzymać kiecę w ryzach,bo mimo, iż dziecięca,odstaje mi trochę w pasie.A może ja się czepiam...tak już mam

PS.Ta'fryzura'godzinę wcześniej była lokami! Słowo harcerza!
PS.2 Pani,która przy kasie spojrzała na mnie'złym okiem',niech się darzy...

Wszystko jest z SH,ja zresztą też



24 kwietnia 2009

Piękność dnia

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 11 Responses

Zaczęło się w tamtym roku-sezon ślubów wśród znajomych.A z każdym nowym zaproszeniem coraz bardziej przyciskała mnie konieczność zakupu kiecy nowej a powalającej.Skromnej,skończenie eleganckiej i jednocześnie nienudnej.Warunki były dwa:nie mogła być z elastycznego,obcisłego materiału(wiadomo)oraz nie mogła mieć dużego dekoltu.Do warunków szybko dołączył pewien problem:moja drobna figura i wzrost prawie średni,gdzie 'prawie'robi wielką różnicę.Gdy wszystkie znane mi sklepy zawiodły(bo ta za długa, ta za krótka,nie ten kolor, tę pół miasta pewnie ma...)w maleńkim sklepiku znalazłam ją...

Kremowa tafta,góra w urocze złote cętki,zabudowany przód...cud...miód...Kiedy zobaczyłam jej tył,wiedziałam,że będzie moja.Mało tego,rozmiar był idealny no i sukienka do kompletu miała taftowy szal- problem co założyć na wierzch nawet nie zdążył się pojawić.Sukienka występuje w roli głównej,więc buty i torebka wyjątkowo w jednej tonacji,by jej nie przyćmić.


Dziś okazja inna niż wesele,a że mój pan fotografer znacznie się spóźni,to zdjęcia pstrykam sama,a nawet wkleić je zdążę przed imprezą(bo później może być różnie).O!

sukienka-nieistniejący już sklepik na ul Długiej(zniknął tak szybko,jak się pojawił)
buty-Donna Piu

torebka-sklep z torebkami


A do posłuchania:sukienkowo-kapeluszowa piosenkahttp://www.youtube.com/watch?v=l0uoTf7d3Fs i,moze bez związku,ale tekst świetnyhttp://www.youtube.com/watch?v=oQJUux7qSCA



22 kwietnia 2009

Pierwsze foty za płoty

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 14 Responses

Pewnie każdy patrząc na to zdjęcie ma ochotę powiedzieć:ale to już było... Bo u innych szafiarek były już i szarości, i kratki, i podobne spódnice.I tu was mam!Prezentowana na zdjęciu piękność w kratkę wcale nie jest spódnicą!Chyba wymyśliłam nowy trend,bo zamiast spódnicę nosić jako sukienkę ,robię dokładnie odwrotnie.Krateczka(aż się prosiła ,by ją nazwać)jest dziecinną sukienką ,przewidzianą na... 7lat-(kto by pomyślał,że górna granica wieku sięgnie do 25!)-wystarczyło odciąć szelki i gotowe!Szarfa jet paskiem od bluzki ze zdjęcia.I tylko jedno mnie martwi- jest coraz cieplej i muszę porzucić moje ukochane marmurkowe rajstopy...


Sukienka dziecinna-SH plus DIY
bluzka-SH
korale-sklep z biżuterią
rastopy -
Calzedonia



21 kwietnia 2009

Jaki cudny czas ,by zaczynać...

posted by Autor: Anuszka | Tagged with | 6 Responses


Dlaczego?Bo jest wiosna,obudziłam się z zimowego snu,ciuchy już prawie same wychodzą z szafy...
Myślę,że prowadzenie tego bloga da mi dużo przyjemności ,a jeśli choć jedna osoba znajdzie tutaj inspirację,będzie mi bardzo miło.
Moje zdjęcia już w niedzielę,a na osłodę:
torebka -wintydż Gloria Vanderbilt,SH
chusta-uszyta 35 lat temu przez mamę